Fazy Księżyca TSK

Do najbliższej audycji pozostało:

Menu witryny

Logowanie

Wybierz wygląd

siteground-j15-70




  • Comiesięczna podróż w blasku księżyca
  • TRZECIA STRONA KSIĘŻYCA
News image

Zadrżałem. Druga w nocy.
Pocztylion stał jak pika.
I urosły mi włosy
do samego świecznika:
Zaczarowana Dorożka?
Zaczarowany Dorożkarz?
Zaczarowany Koń?"
Zabiorą Cię w podróż
do krain odległych stąd
Tam gdzie Księżycowe
Pieśni rozbrzmiewają zewsząd


[A ta strona pełni rolę Przewodnika...]






News image

Pełnia... to czas magiczny, twórczy
ale również i mroczny.
Światło Księżyca potrafi wzruszyć,
hipnotyzuje i magnetyzuje, tak jak
muzyka, która towarzyszy
trójkowym spacerom po Trzeciej
Stronie Księżyca.W każdą Pełnię
na wycieczkę w tajemniczy świat
dźwięku i słowa zaprasza Państwa
trzech przewodników: dr Marek Starzyk,
inż.Grzegorz Połatyński i DJ Luna.









Pieśń Księżycowa Roku 2020 - wyniki
1. BLACK NAIL CABARET – My Casual God [Czerwiec] 16.2%
Pan Paweł: I nadszedł ten rok pamiętny, rok katastrof wszelakich... płonących lasów, pandemii, niepokojów... i przerwy w nadawaniu TSK - audycji jakże potrzebnej w trakcie pandemii, gdy dla straumatyzowanej psyche jedynym wyznacznikiem czasu wśród jednakich dni spędzanych w izolacji są ulubione programy radiowe. W noc truskawkowego księżyca, kiedy obok ziemi przelatywał asteroid, mroczna muzyka powróciła z nadzieją. Black Nail Cabaret ze swą gotycką balladą, ciężką pulsem syntezatorowego rytmu, uskrzydloną przejmującym skalą wokalem Emese... „I am at your mercy”, śpiewają BNC - i ja jestem na ich łasce, spowity aksamitnym całunem dźwięków.

Pan Robert: Siedziała na porośniętym mchem kamieniu i pełnym bólu i cierpienia wzrokiem patrzyła na księżyc. Był ogromny, nienaturalny i całym sobą kojarzył się z wymalowanym kiepskim flamastrem sennym marzeniem. Zajmował niemal pół nieba, zwieszając się nisko nad światem, jakby próbując zagarnąć go we władanie, przyćmić, być może przed czymś ochronić. W jego ostrym świetle, również dziwnie przerysowanym, przytłaczającym, wszystko wyglądało jak pokryta szronem kartonowa wycinanka. Czarne niebo wchłonęło blask gwiazd, jak pożerająca biel kartki plama rozlanego atramentu. Coś było w tej nocy, coś, co sprawiało, że po całym jej ciele przebiegały lodowate dreszcze, coś dzięki czemu wiedziała, że znowu chciało jej się żyć... Gorące łzy spływały jej po policzku, bo czuła, że od tej nocy już nic nie będzie takie samo jak dawniej... Była wolna...

Pani Izabela:My Casual God – moja ulubiona i dla mnie wyjątkowa Pieśń Księżycowa w 2020. Ostatni rok bez wątpienia należał do wyjątkowo trudnych. Dla mnie był to zdecydowanie najtrudniejszy rok w moim życiu. Nieznośna ciężkość odczuwania bytu była trudna dla mnie i osób podobnie jak ja, uwiezionych za granica ponieważ pandemia światowa uniemożliwiła wielu z nas powrót do domu z często bardzo odległych miejsc na świecie. To był czas próby, dokonania oceny kim jesteśmy i bez wątpienia w moim przypadku, co w życiu stanowi największą wartość i gdzie szukać jego sensu. My Casual God – to opowieść o wszystkim tym, czego właściwie doświadczyłam będąc w izolacji poza domem, bardzo daleko od bliskich i kochanych osób. To słowa, która wypowiadałam wiele razy w ciszy, szukając zrozumienia, akceptacji i tego czego było mi brak najbardziej - ukojenia. My Casual God to nasz uniwersalny komunikat, myśli, pytania, obawy, modlitwa, strach, pragnienia, potrzeba bliskości, tęsknota i tysiąc innych niezdefiniowanych emocji w dialogu z siłą, mocą, przeznaczeniem, pragnieniem, nadzieją, bogiem bez imienia i twarzy – nas wszystkich. Znajdziemy tam wszystko, co czujemy i czego nie powinniśmy bać się wyrażać w trudnych chwilach. To szczere, wyjątkowe emocje, wyrażone dźwiękiem i słowa, które ja chciałabym przekazać wszystkim tym, których kocham najbardziej i których bardzo potrzebuje. I chyba najważniejsze - My causal god uważnie słucha, pomaga, wspiera, rozumie i akceptuje. I just want you to know that it’s not easy to bear but I just want you to know that deep down I care! My Caual God istnieje! Dziękuję! Dla Gruzji

2. LEBANON HANOVER – Hard Drug [Grudzień] 15.9%

Pan Paweł: Weterani TSK i cudownie smutna ballada o tęsknocie. Miłość jako uzależnienie. Nałogi, samotność... i wspomnienie lepszych czasów, kiedy zwyczajność była piękna. I nagle okazuje się, że każdy z nas może znaleźć w tym ponurym zaśpiewie cząstkę siebie.

Pan Wojciech: Na koniec roku numer jakby podsumowujący całą dziwność tych wszystkich miesięcy. Separację, zwątpienie, chłód mimo ciepłych dni, a nawet nocy. Nadzieję, że kolejny rok przyniesie coś, czego każdy z nas pragnie. Razem i oddzielnie. Twardego narkotyku, od którego jesteśmy uzależnieni. Życia. Takiego, jakim chcemy żeby było.

Pani Anna: Słuchając tego utworu, nie sposób wyobrazić sobie innej scenerii, niż księżyc w pełni. To on towarzyszy wizytom w wywrotowych klubach nocnych, to jego światło asystuje zapaleniu papierosa, odpalanego jeden za drugim i kolejnemu drinkowi. To Księżyc przygląda się z góry tym małym aktom autodestrukcji, która jest lekarstwem na ból umierającej miłości opisany w piosence. Takiej miłości, jakiej niestety nie muszę sobie wyobrażać.

3. BLIND DELON – Mourir Seul [Październik] 14.2%

4. CRYING VESSEL – The Abyss [Wrzesień] 12.3%

Pani Katarzyna: "Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie" Myślę, że w tym roku otchłań zerknęła na wielu z nas, bo patrzyliśmy w nią wystarczająco długo. O tym właśnie jest ta pieśń dla mnie, o romansie z otchłanią.

5. WHITE DOOR - Among the Mountains [Sierpień] 10.6%

6. BLACK SWAN LANE – The Prisoner [Luty] 7.5%

Pan Wojciech: Trudny był wybór pieśni księżycowej w tym roku. Zważywszy na równy poziom, jak i to, że żadna nie odstawała na tyle, by porażać geniuszem i ponadczasowością, wspomogłem się sercem i doświadczeniem. W tym przypadku doświadczeniem, że usłyszałem tę pieśń w ciężką noc w pracy. To było jak masaż dla mojego odrętwiałego ducha. Coś jak by rodem z przeszłości podane w nadzwyczaj świeży sposób. Już nie byłem więźniem tego miejsca, a tych dźwięków.

Pan Piotr: Środek zimy, środek nocy, góry. Jak to jest być pośrodku drzew, z dala od ludzi, nocą w górskim lesie? Mając na nogach narty*, na uszach słuchawki i Księżyc nad głową. Tak jasno, że widać wszystko dokładnie. Raz, dwa. Raz i dwa. Tak spędziłem lutową Pełnię Księżyca, słuchając audycji. Spokój, cienie i samotność pośród śniegu. Ta noc i Pieśń Księżycowa Lutego zostaną w mojej pamięci na zawsze, Till The End - jak pierwsze słowa piosenki The Prisoner, Black Swan Lane. Raz i dwa... Narta lewa, narta prawa. Przez noc i las, w nagrodę wschód słońca oświetlający Tatry i zjazd do doliny. Lutowa PK jest moją ulubioną, Lutowa audycja z odkryciem Holygram, z czasów gdy "wszystko było inaczej" - ukochaną, której wspomnienia zostaną... till the end.
*narty skitourowe (turystyczne) umożliwiające wygodne poruszanie się w każdym terenie, także pod górę i po płaskim jak na nartach biegowych i zjazd w dół jak na normalnych nartach zjazdowych.

7. TWO MOONS - Never More [Listopad2] 5.8%

8. DELEYAMAN – Keep the Light [Marzec] 5.0%

9. REMISSION INTERNATIONAL – TOS2020 (Trentemoller Rmx) [Listopad1] 4.7%

Pan Mariusz: O Paganinim pisze się, że dręczyła go gruźlica, syfilis, zapalenie kości szczęki, biegunka, hemoroidy i kamica nerkowa. Zatrucie rtęcią zabrało zęby i włosy, a skóra przybrała ołowianą barwę. Chodzący trup, który jednak biorąc w dłonie skrzypce, wykraczał poza to, co ludzkie. Rozlała się po świecie choroba, pomocni-wyczerpani ledwo już drgamy nad zerem. Jak słaby woltomierz spragniony hymnu, pomruku odgromników potężnej dynamomaszyny. Niech zmęczone wskazówki zatrzęsą się przy czerwonym maksimum. Prądnice w maszynerii nocy. Zorkiestrowane gwiazdy kwitnące jesienią. Grajcie inżynierowie melodii spod znaku księżyca. Sprzęglone siły po strunach, w nas, a waszym gryfem Wieża Mocy.

Pan Tomasz: Rok 2020 nie był - delikatnie mówiąc - zbyt łaskawy dla fanów muzyki. Kolejne odwoływane festiwale i występy, wstrzymanie tras koncertowych czy brak - przynajmniej w moim odczuciu - jakichś zaskakujących premier płytowych nie napawał specjalnym optymizmem. Mogę się jednak pocieszać, że gdy świat już wróci do normalności, a ja usiąde sobie przy kominku to ten pechowy rok idealnie muzycznie podsumuje ReMission International i ich "Tower of Strength 2020". Kultowy - odkopany po latach - kawaek Misjonarzy, w remixie Trentemøllera to prawdziwy dzwiękowy majsterszyk. Pomijając warstwę tekstową, która idealnie wpasowuje się w podziękowania dla tych, którzy walczyli z pandemią na pierwszej linii frontu, sama warstwa muzyczna bardzo trafne ilustruje wydarzenia z poprzedniego roku. Rozpoczyna się spokojnie. Jest sennie, balladowo i nostalogicznie, żeby w połowie przejść do elektronicznej, dynamicznej, nieco chłodnej, a momentami niepokojącej części. Pózniej mamy już kilkuczęściowy muzyczny kolaż inkrustowany coraz to nowymi liniami wokalnymi - jakże zacnych zresztą - gości. Utwór - mimo, że bardzo optymistyczny w swoim przekazie - kończy się jednak niedopowiedzeniem. "Tower of Strength" żegna nas elektronicznymi dźwiękami pełnymi zadumy i oczekiwania pozostawiając po sobie uczucie niepokoju.

10. ASTARI NITE – Gloomy Witch [Lipiec] 4.5%

11. THE COLOURS OF SILENCE – A Light In The Dark [Styczeń] 3.3%

Pani Katarzyna: Rok 2020 był dla mnie jak i dla wielu z nas rokiem straty, ale również i rokiem zysku - odkryłam Trzecią Stronę Księżyca i zyskałam nowe muzyczne autorytety i fascynacje. Pieśń księżycowa stycznia jest więc dla mnie nie tylko pieśnią roku 2020 ale i pieśnią wszechczasów, bowiem od niej właśnie rozpoczęłam swoją księżycową wędrówkę. Dziękuję. Tak po prostu.

Pani Teresa: W tamtym momencie słuchałam tej pieśni bez podejrzenia, że będzie to jedna z ostatnich które zapamiętam z czasów "normalności". Wracając do niej po roku, próbuję chwycić się tytułu, tego światełka w ciemności. Poza wartością sentymentalną, oczywiście nie mogę pominąć po prostu muzyki, bez której nie zagościłaby w mojej pamięci. Wyraźne, wpadające w ucho brzmienie gitary, estetyka przenosząca myślami do lat 80. Piękny utwór.

Pan Wojciech: Początek roku nie zapowiadał niczego niedobrego. Ten kawałek jest właśnie taki. Wręcz optymistyczny. Głos będący spadkobiercą Iana Curtisa i jego tragicznego losu na tle elektronicznych dźwięków zaskoczył i jest takim światłem w ciemności. Drogowskazem w tunelu bez końca. Jedną z ostatnich desek ratunku, z której powoli wzbijemy się do góry i będziemy spoglądać na świat z większym optymizmem, ale schowani w mroku naszych myśli.


 

Ostatnio przelatujące meteoryty

  • Trzecia strona księżyca
  • Inne galaktyki
  • Kącik słuchaczy
  • Świt